Góra z górą się nie zejdzie…

Jest takie powiedzenie „Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek  z człowiekiem zawsze”, które można sparafrazować „Świat jest mały”. To prawda – szybciej spotkamy sąsiada zza ściany na wakacjach w Turcji, niż w spożywczym za rogiem, a koleżankę z pracy w pociągu jadącym do stolicy, niż na korytarzu w firmie. Niestety, nie zawsze spotkania te są miłe, a przede wszystkim pożądane by się zdarzyły. Miałem się o tym przekonać w ten piątek…

Od momentu pamiętnej nocy z Panią Kasią nasze relacje są hmmm… jak by to określić… napięte. Niestety, stanowisko pracy Pani Kasi jest miejscem strategicznym w firmie i NIE DA SIĘ go ominąć/wyminąć/obejść itp. itd. Po prostu nie ma takiej fizycznej możliwości. Więc każdego ranka wita mnie promienny uśmiech w kolorze pomadki purple, który odwzajemniam wyrazem twarzy pod nazwą „Przepraszam, że żyję”. Udaję, że się nic wielkiego nie stało, że wszystko jest jak dawniej, a moje uczucie do Pani Kasi jest iście platoniczne i tylko takie. Jednak oprócz wyrzutów sumienia, nękających mnie praktycznie co dzień, ewidentnym dowodem owej pamiętnej i jakże miłej chwili słabości jest czerwona, pleciona bransoletka na przegubie naszej sekretarki. Moje każde spojrzenie na ten „rekwizyt” otwiera mi w głowie obraz upojnej nocy, w którego tle widzę porozrzucane ubrania, a pierwszy plan honorowo zajmuje czerwona bransoletka i moja obrączka…

Jednocześnie od tego momentu moje relacje z Połowicą są hmmm… wprost fantastyczne. Tak tak, powielam skrupulatnie schemat, że jak facet ma coś na sumieniu to się stara 10 razy bardziej niż poprzednio. Powinno to wzbudzić podejrzenia mojej Drugiej Połowy, ale cóż…. chyba liczy na to, że to kolejna fala uczucia do niej mnie zalała. Oczywiście oddany przeze mnie Pani Kasi prezent kupiony Połowicy (rzeczona czerwona bransoletka), został zastąpiony czarnym egzemplarzem (żebym nie miał złych skojarzeń), ale nawet to nie pomogło, aby uniknąć katastrofy na miarę zatopienia Titanica.

Imprezy integracyjne to nasza firmowa tradycja. Oprócz wyjść do knajpy, wieczoru przy ognisku czy grillu, spędzamy wspólnie czas trochę bardziej „kulturalnie-oświatowo”. Tym razem padło na wspólne wyjście do teatru. Tym razem była możliwość wzięcia osoby towarzyszącej, co w sumie mi pasowało. Połowica też była zadowolona, bo dawno nigdzie razem nie byliśmy.

Piątek dłużył się niemiłosiernie, ale jak to zawsze bywa, 10 min przed końcem pracy zaczął się sajgon. Niestety, w firmie musiałem zostać ja i… Pani Kasia, która miała mnie wspomóc w wysłaniu setek faksów, emaili i tym podobnych super ważnych dokumentów. Kiedy wybiła godz. 17.30 zorientowałem się, że nie zdążę do domu się przebrać. Zadzwoniłem do Połowicy, żeby mi przywiozła czystą koszulę, krawat i garnitur do firmy. W tym momencie powinno mi się zapalić światełko ostrzegawcze z napisem „Zły pomysł”, ale widać żarówka bezpieczeństwa mi się przepaliła.

Po pół godzinie usłyszałem trzaśnięcie drzwi wejściowych, potem szczebiot Połowicy i Pani Kasi. Spakowałem papiery, wrzucając je do szuflady i wyszedłem do sekretariatu odebrać ciuchy. Na sekretariacie dziewczyny plotkowały w najlepsze, jakby się znały od wieków, a mi przez głowę znów przetoczył się wiadomy obraz.

Zarzuciłem swój najlepszy uśmiech pt. „Jestem słodki i niewinny” i jakby nigdy nic poprosiłem Połowicę o ciuchy, w które miałem się przebrać. Pokrowiec z ubraniami leżał na stole i w tym samym czasie i Połowica i Pani Kasia po niego sięgnęły. Mój umysł zarejestrował tylko w tym momencie stop-klatkę – prawa ręka Połowicy – czarna pleciona bransoletka, lewa ręka Pani Kasi – czerwona pleciona bransoletka. Czas stanął w miejscu, a na twarzy poczułem kropelki zimnego potu.

Kiedy „film” ruszył dalej, moje oczy napotkały piorunujące spojrzenie Połowicy pod nazwą „Porozmawiamy w domu” i triumfalny uśmiech Pani Kasi, którego nie bardzo rozumiałem.

W tym momencie zrozumiałem jednak jedno – góra z górą się nie zejdzie, ale…ehhh.

P.S. Dobra rada – koledzy NIGDY nie kupujcie tych samych prezentów 2 kobietom (choćby to były siostry bliźniaczki), a tym bardziej Waszym Połowicom/Narzeczonym/Dziewczynom i „Pani Kasi”

Autor:  Marcin

TUTAJ możesz pobrać opowiadanie do druku.
Bransoletki damskie dostępne:  TUTAJ

1 thought on “Góra z górą się nie zejdzie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.