Weronika i jej skórzane bransoletki.

Zachęcona (bardzo) poprzednią szeroką, męską bransoletą zdecydowałam się na podobną lecz czarną i z innym zapięciem, a mianowicie na model BN317 (N138).

Jakaż była moja mina jak przy rozpakowywaniu okazało się, że dostałam jeszcze jedną. Drugą okazała się być bransoletka damska w jasnym brązie.
Ale zacznę od czarnej. Szeroka, z podwójnym zapięciem, ze względu na to, że jest męska nie byłam pewna czy nie będzie za duża w obwodzie. Jest w sam raz, ma sporą regulację. Skóra jest nieco cieńsza niż mojej brązowej sztuki, ale również nieźle wygląda na nadgarstku. I tu potwierdza się, że jednak wolę bransolety w kolorach brązu, mimo, że bliższy jest mi kolor czarny. Może to kwestia tego, że brąz jest naturalniejszym odcieniem dla skóry? Nie wiem. W każdym razie, nie było mi dane długo i często jej nosić, bo spodobała się mojemu bratu (brązową zdarzało mu się ode mnie pożyczać). Więc z bólem serca oddałam – w prezencie „pomaturalnym”, z zastrzeżeniem „Ale będziesz mi pożyczał!”
Jest użytkowana często (bo widzę), a wygląda jak nieużywana, więc mogę powiedzieć z ręką na sercu, że jakość towaru jest świetna. W zasadzie każda z bransolet wygląda jak nowa.
A jeszcze a propo czarnej. Kilka razy, nosząc ten egzemplarz czy egzemplarz brązowy zdarzyło mi się usłyszeć pytanie (oczywiście od mężczyzn): „Lubisz sado-maso?” hmmm, cóż, nawet nie bardzo wiem jak to skomentować. Rozumiem że taki niezły kawał skóry wygląda na moim lichym nadgarstku dość potężnie, ale mnie bardziej kojarzy się z bransoletami Inków tudzież bohaterów sagi Star Wars.
Niespodziankowym prezentem okazała się bransoletka (po mojej potrzebie upewnienia się u Pani Magdaleny „Czy to naprawdę dla mnie?” – bo przecież każdy może się pomylić i wsadzić do paczki coś przez przypadek, tak?).
I tu były jaja. Po pierwszych oględzinach przez mojego pierworodnego, jako prawdziwa kobieta musiałam od razu przymierzyć. Mierzę – „Coś jest nie tak”. Mierzę raz jeszcze  „Chyba jest za duża…?” Mierzę raz jeszcze – „WTF?!”
Idę odetchnąć, oglądam na spokojnie, w między czasie wymieniam maile ze sklepem co by ja skrócić bo przecież za duża (nie napisała sierota, że po prostu nie umie jej założyć). No i odkładam na dzień-dwa, żeby zrobić podejście kolejne.  Zakładam, poszerzam, rozszerzam i przypadkiem JEST! leży jak ulał. Okazuje się że wcale nie jest za mała, jest idealna. Ściągam oparach radości i dumy i… „jak to było?”. Męczę się jeszcze trochę i już umiem, perfekcyjnie założyć, ściągnąć itd.
Błagam! Instrukcja by się przydała,naprawdę 🙂
Przyznam, że osobą która dopakowała mi ten egzemplarz bardzo trafiła w mój gust. I choć na pewno bym sama takiej z katalogu nie wybrała, to nadgarstku wygląda bardzo zgrabnie i dziewczęco. Polubiłyśmy się. (a może to te przeboje z zapinaniem tak mnie z nią związały ;))
Bransoletka z kolekcji -Natural-: BN317
Bransoletka Strefa Kobiet: TUTAJ 

Autor: Weronika – testerka

2 thoughts on “Weronika i jej skórzane bransoletki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.