Najlepszym przyjacielem kobiety jest… (część 2)

Mówi się, że każda kobieta powinna mieć przyjaciela, a każdy facet najlepszą przyjaciółkę. Są przecież tematy i sprawy, których nie porusza się z Połowicą/Mężem, ani z kumplem-facetem tudzież psiapsiółką. Obydwie formy przyjaźni powinny być pozbawione podtekstów – przynajmniej oficjalnie i opierać się na wzajemnym zaufaniu i szczerości. Ale pokażcie mi faceta w 100% szczerego (nawet przed samym sobą).

Skoro takie są ogólnoświatowe trendy, rzec by można, najlepszą przyjaciółkę mam i ja. Po chwili zastanowienia stwierdzam jednak, że to mój najlepszy kumpel, tylko imię ma babskie. Łatwiej się takiemu kumplowi wygadać, przyznać do grzeszków (np. ostatnio znalazłem 50 zł w supermarkecie i pobiegłem po nową koszulę, chociaż już twierdziłem, że żadnej nie kupię, chyba, że będzie to koszula a’la John Travolta w „Gorączce Sobotniej Nocy”, a oczyma wyobraźni zobaczę rozanielone spojrzenie Pani Kasi)…
Co do Pani Kasi… hmmm… kac moralny stoi mi w gardle jak zbyt twarde kluski śląskie. Nic nie potrafi go złagodzić. Nie pomaga przymilanie się Połowicy, która tak na ,nie może wyjść z podziwu, że śmieci wyrzucone, deska sedesowa codziennie opuszczona, a pies wyprowadzony na dwugodzinny spacer. Nie pomagają nadgodziny w pracy (także po to by wykręcić się z podwożenia Pani Kasi do domu). Nawet tort upieczony na imieniny teściowej nie złagodził moralniaka. Ciągle przed oczyma widzę koronki Pani Kasi leżące obok moich jeansów.

Musiałem się wygadać. Oczywiście opcja była tylko jedna – Kumpela. Kręciłem jak mogłem, ale w końcu się jej przyznałem…  Kumpel-facet, okazał by chociaż trochę zazdrości i podziwu, że ja i Pani Kasia… no ten… a tu… Przyznam, że nie oczekiwałem owacji na stojąco, ale krytyka była miażdżąca :(. Zasłużyłem wprawdzie, ale ledwo się z ziemi pozbierałem…
Żeby zmienić temat na nieco lżejszy, pochwaliłem się nową bransoletką. Brązowa, naturalna skóra, pleciona, dwa zapięcia. Przyjaciółce oczy się zaświeciły. Wiem, że lubi ten rodzaj bransoletek i miałem nadzieję, że złagodzi to trochę jej wk… na mnie. Zmierzyła, na szczęście okazała się za szeroka, ale na mnie niestety też. Muszę chyba trochę podpakować na siłowni, ale jak podpakować nadgarstki??!!
Ale od czego się ma najlepszą przyjaciółkę? Z otchłani szuflad wyciągnęła czarodziejski przedmiot „Dziurkacz rewolwerowy” (na szczęście nie rewolwer), minuta osiem i bransoletka pasowała jak ulał, nie wiem tylko dlaczego bardziej na nią niż na mnie ?
– Dobra pożyczę Ci.
– Dzięki 🙂
– Ale pożyczę, a nie oddaję! (kiedyś jej oddałem swoją ulubioną skórzaną bransoletkę. Dlaczego? Nie wiem do dziś i przypuszczam, że ona też nie ma bladego pojęcia, dlaczego to zrobiłem, ale nie pyta, żebym się nie rozmyślił.
Co jest więc najlepszym przyjacielem kobiety?
Na szczęście Panowie – nie diamenty jak śpiewała boska M.M. ale… biżuteria. Najlepiej ta męska, pachnąca skóra, wiatrem i wolnością. I która jak się okazuje otwiera nie tylko drzwi do sypialni, ale i potrafi zmiękczyć serce Przyjaciółki.

Autor:  Marcin

TUTAJ możesz pobrać opowiadanie do druku.

Bransoletki ze skóry dostępne w kolekcji -Natural-:  TUTAJ

REKLAMA


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.